W cichych zakątkach obozu dla uchodźców w Sudanie Południowym matka sześciorga dzieci mocno trzyma się swojej wiary i nadziei, że jej dzieci pewnego dnia będą żyć wolne od strachu.
Lulu była kiedyś muzułmanką, żoną muzułmanina i matką mieszkającą w Sudanie. Kiedy oddała swoje życie Jezusowi Chrystusowi, wszystko się zmieniło.
Jej mąż i rodzina zareagowali odrzuceniem, wykluczeniem i powtarzającymi się atakami fizycznymi. Bił ją regularnie, mając nadzieję, że ból zmusi ją do porzucenia nowej wiary. Jednak pozostała niezłomna.
Choć nie wolno jej było chodzić do kościoła, Lulu znalazła cichy sposób na wzrastanie w Chrystusie. Przyjaciółka dała jej kieszonkowy egzemplarz Nowego Testamentu. W skrytych chwilach otwierała go i modliła się. Czyniła tak przez długi czas, aż jej teściowa odkryła Biblię i opowiedziała o niej mężowi.
Następstwem tego było dotkliwe znęcanie się. Lulu została pobita tak dotkliwie, że mocno krwawiła. Zdając sobie sprawę, że jej sytuacja się nie poprawi, podjęła decyzję, która odmieniła jej życie.
W biegu
W okresie święta Eid al-Fitr zebrała piątkę swoich dzieci i wyjechała pod pretekstem świętowania z innymi muzułmańskimi rodzinami. Była w ciąży z szóstym dzieckiem. Bez pieniędzy, bez dodatkowych ubrań, a jedynie z odwagą i wiarą, uciekła przez granicę do Sudanu Południowego.
„Pomógł mi dobry Samarytanin, który dał mi jedzenie i pomógł mi dotrzeć do obozu” – wspominała Lulu. „Po przybyciu na miejsce w końcu cieszyłam się, że mam przynajmniej dostęp do schronienia, jedzenia i wody, mimo że panowała tam nieprzyjazna atmosfera. Czułam się lepiej, bo przynajmniej mogłam zatrzymać przy sobie moje dziecko, które, jak się obawiałam, poroniło z powodu męża, i byłam za to bardzo wdzięczna Bogu”.
Zamieszkała w obozie dla uchodźców Ajowangthog. Przez jakiś czas czuła spokój i głęboką wdzięczność. Ale strach powrócił, gdy spotkała ludzi, którzy znali ją z Sudanu. Martwiła się, że powiedzą mężowi, gdzie jest.
Jej obawy okazały się prawdziwe. W połowie 2025 roku nieznani mężczyźni dwukrotnie wtargnęli do jej domu. Sąsiedzi zareagowali na jej krzyki i pomogli ich wypędzić. Incydenty te pozostawiły Lulu i jej dzieci w głębokiej traumie. Zwróciła się o pomoc do UNHCR, ale pomoc wciąż nie nadeszła. Dla bezpieczeństwa przeniosła się w głąb dzielnicy.
Źródło – ICC
GŁODUJĄCE DZIECI Z FAJSALABAD PROSZĄ NAS O POMOC!
Wszystkie dzieci na zdjęciach łączą dwa nieszczęścia: po pierwsze – są one tak biedne, że częstokroć nawet jeden posiłek dziennie jest tym, czego najbardziej pragną. Drugim nieszczęściem jest to, że żadne z przedstawionych tu dzieci nie ma ojca, który częstokroć był jedynym żywicielem rodziny. Niektóre z nich straciły tatę tak dawno, że nawet go nie pamiętają, a matki w skrajnej biedzie i rozpaczy sprzedały już sprzęt gospodarstwa domowego lub zostały wyrzucone z domów z powodu niemożliwości opłacenia rachunków. Inne zostały półsierotami niedawno i ich dom nosi jeszcze znamiona normalności, ale ich sytuacja życiowa pogarsza się z dnia na dzień i wraz z matkami są nią przerażone – zwłaszcza gdy nie są już maluchami i wiedzą, że czeka je walka o przetrwanie.
W Pakistanie sytuacja chrześcijańskich kobiet pozbawionych męża jest skrajnie trudna. Utrata męża wiąże się dla nich z jeszcze większą walką o podstawowe prawa i godność. Również walka z ubóstwem jest niewyobrażalnie ciężka. Kobiety, które straciły mężów w młodym wieku, obarczone są też wielką odpowiedzialnością za dzieci i stawianiem czoła dyskryminacji w życiu społecznym. Mają bardzo ograniczone miejsca pracy w bezpiecznym środowisku, gdzie nie stają się ofiarami przemocy. Często są to prace polowe, jak na przykład zbieranie warzyw czy bawełny, sadzenie nasion roślin lub ryżu. Prace te zajmują wiele godzin, a wynagrodzenie jest katastrofalnie niskie. Zarobki kobiety to ok. 90-100 złotych miesięcznie, a w okresie upałów lub pory deszczowej są jeszcze niższe (dla porównania mężczyzna pracujący w tym samym wymiarze godzin na polu zarabia 300-350 złotych). Jej dochód nie wystarcza nawet na zaspokojenie podstawowych potrzeb związanych z wyżywieniem dzieci, nie mówiąc o innych potrzebach, jak leki czy odzież. W jeszcze gorszej sytuacji są częstokroć kobiety pracujące w domach muzułmanów jako sprzątaczki czy pokojówki, ponieważ oprócz równie niskich dochodów mierzą się one również z nękaniem, przemocą fizyczną a młode kobiety także z molestowaniem.
Tego typu prace wykonują samotne matki będące pod opieką naszych koordynatorów z Fajsalabad – Razi i Naeema Bhatti. Starsze dzieci pomagają swoim mamom w pracy, nie otrzymując za to żadnego wynagrodzenia. Niektóre z nich nie uczęszczają do szkoły, ponieważ ich matek nie stać na podręczniki szkolne i inne wydatki związane z edukacją. Kobiety te częstokroć pracują dorywczo. Bardzo często przez wiele tygodni nie mają one żadnych dochodów, z powodu silnych deszczów, co wiąże się z przestojem w pracach polowych, a ich dzieci cierpią z powodu głodu i chorób, żywiąc się wielokroć roślinami i odpadkami, które uda im się znaleźć.
W imieniu Razi i Naeema z Pakistanu prosimy wszystkie osoby o otwartych sercach o chociaż drobną pomoc finansową, która zostanie przeznaczona na pomoc żywnościową dla dzieci pozbawionych ojca, żyjących w głodzie i biedzie, a także odrzuceniu przez rówieśników z powodu swojego statusu społecznego. Pomóżmy skrajnie ubogim dzieciom i ich matkom, dając im szansę na godne życie.
„Czystą i nieskalaną pobożnością przed Bogiem i Ojcem jest to: nieść pomoc sierotom i wdowom w ich niedoli i zachowywać siebie niesplamionym przez świat”
(List Jakuba 1,27).
Zapraszamy osoby pragnące pomóc poprzez naszą Fundację o wpłaty na konto z dopiskiem „Pomoc dla dzieci z Fajsalabad”.
| DAROWIZNA 50 ZŁ |
| DAROWIZNA 100 ZŁ | DAROWIZNA 200 ZŁ | DAROWIZNA 500 ZŁ |
NUMER KONTA FUNDACJA “FILEO” KRS 0000705635
Wpłat można też dokonać za pomocą zrzutki utworzonej na ten cel oraz poprzez naszą stronę internetową:
PayPal: biuro@fundacja-fileo.pl














