Ujgurzy – członkowie i członkinie mniejszości religijnej i etnicznej w Chinach – są powoli eksterminowani.

  • Szacuje się, że co 10 dorosły Ujgur osadzony jest w obozie reedukacyjnym dla mniejszości religijnych i etnicznych w Chinach
  • Chińskie obozy reedukacji to ogromne obiekty przeznaczone dla setek tysięcy ludzi. Dlatego, aby utrzymać osadzonych w ryzach, stosuje się zaawansowany technologicznie system całodobowego monitoringu i nadzoru więźniów. O jednym z nich opowiada Gulbahar Haitiwaji
  • Kamery i prorządowi szpiedzy śledzą także to, co obywatele robią na ulicach, a nawet swoich domach
  • Sytuację Ujgurów określa się jako “ludobójstwo demograficzne” w Chinach, bo kobiety poddane są przymusowej sterylizacji i kontroli urodzeń
  • Amerykański Sekretarz Stanu Mike Pompeo w ostatnim dniu urzędowania oświadczył, że Chiny dokonują ciągle trwającego ludobójstwa na muzułmanach ujgurskich w prowincji Sinciang

– Błagałam partię komunistyczną o przebaczenie za okrucieństwa, których nie popełniłam – tak o dwóch latach spędzonych w obozie reedukacyjnym dla mniejszości religijnych i etnicznych w Chinach opowiadała Gulbahar Haitiwaji, kobieta pochodząca z Sinciangu, regionu autonomicznego zamieszkanego przez 10 mln członków muzułmańskiej mniejszości religijnej i etnicznej – Ujgurów.

Po 10 latach życia we Francji, na przełomie 2016 i 2017 r. kobieta została podstępem ściągnięta do Chin i zamknięta w areszcie, gdzie przez 5 miesięcy była zastraszana i torturowana. Okazało się, że Chińska Partia Komunistyczna miała oko na nią i jej rodzinę nawet po tym, jak udało im się opuścić kraj. Podczas 10-letniego pobytu za granicą kobiecie i jej rodzinie robiono zdjęcia, na podstawie których zaocznie wydano na nią wyrok umieszczenia w obozie reedukacyjnym.

– W areszcie powiedziano mi, że pójdę do “szkoły”. Nigdy nie słyszałem o tych tajemniczych szkołach ani o oferowanych przez nie kursach. Powiedziano mi, że rząd stworzył je by “poprawiały” Ujgurów – w ten sposób Gulbahar Haitiwaji wspomina to, jak pierwszy raz usłyszała o placówkach reedukacji dla chińskich mniejszości.

Niedługo potem kobieta została przeniesiona do obozu politycznej reedukacji mniejszości w Baijiantan, dzielnicy na obrzeżach miasta Karamay w Regionie Autonomicznym Sinciangu. W “szkolnej” celi, w której ją osadzono, nie było żadnych mebli ani zlewu. Pomieszczenie, w którym spędziła dwa lata było wyposażone wyłącznie w dwie prycze i wiadro służące za toaletę. Nie było możliwości wychodzenia na zewnątrz, nie pozwalano na żaden kontakt z rodziną. “Szkolne lekcje”, w których obowiązkowo uczestniczyli więźniowie, składały się z treningów fizycznych oraz zajęć teoretycznych, podczas których regularnie stosowano przemoc. Teoria, którą podczas “zajęć” wpierano więzionym bez procesu członkom mniejszości, opierała się między innymi na propagandowej wersji historii Chin.

– Pewnego dnia podczas lekcji jedna z moich koleżanek z klasy, 60-letnia kobieta, zamknęła oczy, zapewne z wyczerpania lub strachu. Nauczyciel uderzył ją brutalnie. Krzyczał: myślisz, że nie widzę, jak się modlisz? Zostaniesz ukarana! – Gulbahar wspominała przemoc obecną w obozie na każdym kroku. Brutalność strażników i kary poza bezwzględnym posłuszeństwem miały wymusić na osadzonych także porzucenie wszelkiego przywiązania do religii czy tradycji narodów mniejszościowych. – Strażnicy brutalnie wywlekli ją z pokoju. Godzinę później wróciła z czymś, co sama napisała: z samokrytyką – dodała kobieta.

czytaj dalej: noizz


Sudan Południowy: brakuje wszystkiego, wody, żywności, leków. Dzieci są zagrożone śmiercią z głodu



Długotrwały konflikt i kryzys gospodarczy spowodował gigantyczny wzrost cen żywności. Większości mieszkańców po prostu na nie nie stać,  brakuje wszystkiego, wody, żywności, leków. W dwóch regionach ogłoszony został stan klęski głodowej. Szczególnie narażone są dzieci, według szefa biura UNICEF, ponad 250 tys. dzieci w całym kraju jest poważnie niedożywionych – kilkuletnie dzieci ważą tyle, co niemowlęta. Tu pomoc musi być udzielona natychmiastowo, inaczej dzieciom grozi śmierć.

Sudański biskup wskazuje, że pandemia dramatycznie pogorszyła sytuację w tym najmłodszym państwie Afryki od lat dotkniętym kolejnymi wojnami, ogromnym ubóstwem i klęskami żywiołowymi. Rozprzestrzenianie się wirusa zablokowało nie tylko codzienne życie, ale i proces pokojowy, wciąż nie udało się stworzyć rządu przejściowego.

– Przedłużanie obostrzeń może niestety przynieść ze sobą ponowne zaognienie konfliktu. Partie polityczne wciąż są mocno skłócone i trudno im znaleźć wspólną płaszczyznę spotkania –  mówi bp Kussala.

Sudańczycy modlą się o pokój i światło Ducha Świętego dla polityków, aby umieli wspólnie pracować na rzecz pokoju, sprawiedliwości i lepszej przyszłości wszystkich.

Dramatu wojny i pandemii mieszkańcy tego kraju nie są w stanie sami się podnieść, potrzebują konkretnej pomocy świata. Stąd jego przejmujący apel: „Wiem, że Europa i kraje Zachodu zajęte są obecnie leczeniem własnych ran wywołanych pandemią. Proszę jednak, by zauważono także nasze potrzeby. Bez wsparcia materialnego Sudańczycy nie przetrwają. Błagam, nie zostawiajcie nas samych!”.

Prawie półtora miliona dzieci w czterech afrykańskich krajach jest zagrożonych głodem. Ogłosiły to wyspecjalizowane organizacje Narodów Zjednoczonych ONZ, w tym agencja spraw dzieci, UNICEF. Te cztery kraje to Somalia, Jemen, Sudan Południowy i północne rejony Nigerii.

Justin Forsyth z UNICEF mówi BBC, że że wiele dzieci w tych państwach jest zmuszonych jeść liście i korzenie, choć na świecie wystarczyłoby żywności, by je wykarmić.

„Te sytuacje są wywołane działaniami człowieka. To głównie konflikty i wojny, tak jest w Sudanie Południowym.

Miejsca, w których dzieci umierają są odcięte od dostaw żywności w wyniku walk” – powiedział Justin Forsyth. W ogarniętej walkami Somalii dodatkowym czynnikiem, zwiększającym głód, jest susza.

Według ONZ głoduje tam sto tysięcy ludzi, a liczba niedożywionych sięga prawie pięciu milionów.



Klęska głodu zagraża mieszkańcom Sudanu Południowego, gdzie w lutym tego roku ogłoszono ją – po raz pierwszy od 6 lat – w dwóch okręgach stanu Unity.
Głównym problemem w Unity – mówi Jackson Mungoni z misji PAH w Sudanie Południowym – jest to, że od długiego czasu toczą się tam walki. Ludzie, uciekając przed walkami, zostają bez niczego – tracą miejsce zamieszkania, uprawy, wszelkie środki do życia. Często kilkadziesiąt osób dzieli jeden garnek. Jeśli nie uda się złowić ryb – a mało kto ma wędkę – do garnka trafiają liście drzew i lilie czy hiacynt wodny.

Polska Akcja Humanitarna, która od 10 lat prowadzi w Sudanie Południowym stałą misję, rozpoczyna działania w stanie Unity. We współpracy z innymi organizacjami w kompleksowy sposób odpowiada na najpilniejsze potrzeby mieszkańców stanu, zapewniając potrzebującym dostęp do czystej wody, jedzenia i schronienia. Działania PAH skupiają się na stworzeniu mieszkańcom Unity warunków do samodzielnej egzystencji – stąd m.in. dystrybucja nasion i narzędzi do uprawy roli oraz połowu ryb.


Darowizna

FUNDACJA-FILEO   KRS 0000705635
Tytuł przelewu:
„Prześladowany Kościół-Sudan Południowy”

BIC (SWIFT): BPKOPLPW

Rachunek w złotówkach (PLN):
PL 30 1020 2791 0000 7902 0269 1947

Rachunek w dolarach amerykańskich (us dollars)
PL 46 1020 2791 0000 7502 0309 5569

Print Friendly, PDF & Email

Czas Męczenników

Redakcja: Waldemar Estera Skworcz-Bednarscy (Żniwo wprawdzie wielkie,ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na żniwo swoje. Ewangelia Łukasza)

Twój komentarz lub modlitwa za prześladowany Kościół

KANAŁ NA FACEBOOKU

SuperWebTricks Loading...

Privacy Policy and Terms & Conditions

%d bloggers like this: