PAMIĘĆ O MASAKRZE W MASPERO

Autor: Peter Tadros – ACM
Był 9 października 2011 r., w Egipcie właśnie doszło bezprecedensowego wydarzenia.

Autor: Peter Tadros 

Pamiętam, jak sprawdzałem swoje konta w mediach społecznościowych i widziałem morze krwi na mojej ścianie na Facebooku, gdy filtrowane były obrazy straszliwej masakry. Nasza organizacja została zalana zapytaniami i sugestiami dotyczącymi proponowanej odpowiedzi po brutalnej masakrze w Maspero w centrum Kairu, w której zginęło dziesiątki osób, a ponad 200 zostało rannych. Kilka godzin terroru zostało uchwyconych przez prywatne media i amatorskie wideo.

Haniebny atak na koptyjskich protestujących był przez kilka dni na czołówkach międzynarodowych gazet, ponieważ egipskie wojsko – które było ostatecznie odpowiedzialne za atak – obwiniało niezidentyfikowane „strony trzecie”.

Masakra w Maspero była pierwszym przypadkiem, kiedy wojsko egipskie zaatakowało protestujących z taką siłą. Niektórzy komentatorzy sugerowali, że wróg na wojnie nie będzie traktowany z taką brutalnością. Masakra była niszczącym i demoralizującym wydarzeniem dla wszystkich chrześcijan koptyjskich. Wyglądało to tak, jakby wojsko chciało dać Koptom nauczkę i usunąć ich z ulic.

10 października 2011 r. Nina Shea, dyrektor Centrum Wolności Religijnej, tak opisała masakrę w Maspero:

„Prawdziwe znaczenie tego polega na tym, że sygnalizuje przyszłe traktowanie chrześcijańskiej wspólnoty koptyjskiej przez państwo. Wojsko było ich ostatnią nadzieją na ochronę przed bezprawnymi siłami w społeczeństwie, które były motywowane religijnie, aby ich [wytępić], a mianowicie salafitami. Teraz wiedzą, że nie mają ochrony.

Myślę, że możemy spodziewać się wielkiego exodusu koptyjskich chrześcijan z Egiptu. To przełomowy moment. Jedynym powodem, dla którego wyszli na ulice, był protest przeciwko siłom bezprawia. To gasi wszelką nadzieję dla nich. Są całkowicie bezbronne”.

Administracja USA zareagowała na masakrę wzywając do „powściągliwości” z obu stron, zrównując w ten sposób protestujących Koptów z potężnym (i częściowo wspieranym przez USA) wojskiem egipskim. Wywołało to oburzenie zarówno wśród Koptów, jak i sympatyków.

Powyższe jest fragmentem książki ACM „Uwolnić Koptów”. Dziś wspominamy 10. rocznicę tej rażącej zbrodni męczenników, rannych i ich rodzin. Jest to bolesna rocznica dla nawet 500 osób, które zostały ranne i rodzin 27 koptyjskich chrześcijan (wszyscy mężczyźni), którzy zostali zmasakrowani.

Solą do rany jest fakt, że pomimo wielu dostępnych dowodów nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności za tę tragedię, która była jednym z najbardziej brutalnych ataków, jakie kiedykolwiek miały miejsce przeciwko pokojowo nastawionym demonstrantom. Ci protestujący, którzy maszerowali o prawa obywatelskie, byli uzbrojeni tylko w drewniane krzyże, obrazy religijne i egipskie flagi.

Egipskie sądy zamknęły sprawę po odmowie odpowiedzi na żądania obrońców reprezentujących rodziny ofiar masakry w Maspero. Żądano wezwania marszałka Mohameda Hussiena Tantawiego, byłego szefa rady wojskowej, do oskarżenia generała Hamdiego Badeena, byłego szefa żandarmerii wojskowej, generała Hassana el-Roweniego, byłego asystenta ministra obrony, oraz generała Ibrahima el-Damati, dyrektora wojska. Policja.

Masakra w Maspero nie była przypadkiem. To nie był błąd. Nie ma usprawiedliwienia dla tej zbrodni. Był to brutalny i bezprecedensowy atak przeprowadzony przez radykalne elementy egipskiej żandarmerii wojskowej we współpracy z islamistami i ówczesnymi mediami państwowymi.

źródło: copticsolidarity


Ludzie walczą o przetrwanie



2 miliony osób ze strachu opuściło swoje domy, szukając schronienia w buszu lub poza granicami kraju.

Długotrwały konflikt i kryzys gospodarczy spowodował gigantyczny wzrost cen żywności. Większości mieszkańców po prostu na nie nie stać, brakuje wszystkiego, wody, żywności, leków. W dwóch regionach ogłoszony został stan klęski głodowej. Szczególnie narażone są dzieci, według szefa biura UNICEF, ponad 250 tys. dzieci w całym kraju jest poważnie niedożywionych – kilkuletnie dzieci ważą tyle, co niemowlęta. Tu pomoc musi być udzielona natychmiastowo, inaczej dzieciom grozi śmierć.

Sudański biskup wskazuje, że pandemia dramatycznie pogorszyła sytuację w tym najmłodszym państwie Afryki od lat dotkniętym kolejnymi wojnami, ogromnym ubóstwem i klęskami żywiołowymi. Rozprzestrzenianie się wirusa zablokowało nie tylko codzienne życie, ale i proces pokojowy, wciąż nie udało się stworzyć rządu przejściowego.

– Przedłużanie obostrzeń może niestety przynieść ze sobą ponowne zaognienie konfliktu. Partie polityczne wciąż są mocno skłócone i trudno im znaleźć wspólną płaszczyznę spotkania –  mówi bp Kussala.

Sudańczycy modlą się o pokój i światło Ducha Świętego dla polityków, aby umieli wspólnie pracować na rzecz pokoju, sprawiedliwości i lepszej przyszłości wszystkich.

Dramatu wojny i pandemii mieszkańcy tego kraju nie są w stanie sami się podnieść, potrzebują konkretnej pomocy świata. Stąd jego przejmujący apel: „Wiem, że Europa i kraje Zachodu zajęte są obecnie leczeniem własnych ran wywołanych pandemią. Proszę jednak, by zauważono także nasze potrzeby. Bez wsparcia materialnego Sudańczycy nie przetrwają. Błagam, nie zostawiajcie nas samych!”.

Prawie półtora miliona dzieci w czterech afrykańskich krajach jest zagrożonych głodem. Ogłosiły to wyspecjalizowane organizacje Narodów Zjednoczonych ONZ, w tym agencja spraw dzieci, UNICEF. Te cztery kraje to Somalia, Jemen, Sudan Południowy i północne rejony Nigerii.

Justin Forsyth z UNICEF mówi BBC, że że wiele dzieci w tych państwach jest zmuszonych jeść liście i korzenie, choć na świecie wystarczyłoby żywności, by je wykarmić.



2 miliony osób ze strachu opuściło swoje domy, szukając schronienia w buszu lub poza granicami kraju.

Długotrwały konflikt i kryzys gospodarczy spowodował gigantyczny wzrost cen żywności. Większości mieszkańców po prostu na nie nie stać, brakuje wszystkiego, wody, żywności, leków. W dwóch regionach ogłoszony został stan klęski głodowej. Szczególnie narażone są dzieci, według szefa biura UNICEF, ponad 250 tys. dzieci w całym kraju jest poważnie niedożywionych – kilkuletnie dzieci ważą tyle, co niemowlęta. Tu pomoc musi być udzielona natychmiastowo, inaczej dzieciom grozi śmierć.

Sudański biskup wskazuje, że pandemia dramatycznie pogorszyła sytuację w tym najmłodszym państwie Afryki od lat dotkniętym kolejnymi wojnami, ogromnym ubóstwem i klęskami żywiołowymi. Rozprzestrzenianie się wirusa zablokowało nie tylko codzienne życie, ale i proces pokojowy, wciąż nie udało się stworzyć rządu przejściowego.

– Przedłużanie obostrzeń może niestety przynieść ze sobą ponowne zaognienie konfliktu. Partie polityczne wciąż są mocno skłócone i trudno im znaleźć wspólną płaszczyznę spotkania –  mówi bp Kussala.

Sudańczycy modlą się o pokój i światło Ducha Świętego dla polityków, aby umieli wspólnie pracować na rzecz pokoju, sprawiedliwości i lepszej przyszłości wszystkich.

Dramatu wojny i pandemii mieszkańcy tego kraju nie są w stanie sami się podnieść, potrzebują konkretnej pomocy świata. Stąd jego przejmujący apel: „Wiem, że Europa i kraje Zachodu zajęte są obecnie leczeniem własnych ran wywołanych pandemią. Proszę jednak, by zauważono także nasze potrzeby. Bez wsparcia materialnego Sudańczycy nie przetrwają. Błagam, nie zostawiajcie nas samych!”.

Prawie półtora miliona dzieci w czterech afrykańskich krajach jest zagrożonych głodem. Ogłosiły to wyspecjalizowane organizacje Narodów Zjednoczonych ONZ, w tym agencja spraw dzieci, UNICEF. Te cztery kraje to Somalia, Jemen, Sudan Południowy i północne rejony Nigerii.

Justin Forsyth z UNICEF mówi BBC, że że wiele dzieci w tych państwach jest zmuszonych jeść liście i korzenie, choć na świecie wystarczyłoby żywności, by je wykarmić.

„Te sytuacje są wywołane działaniami człowieka. To głównie konflikty i wojny, tak jest w Sudanie Południowym.

Miejsca, w których dzieci umierają są odcięte od dostaw żywności w wyniku walk” – powiedział Justin Forsyth. W ogarniętej walkami Somalii dodatkowym czynnikiem, zwiększającym głód, jest susza.

Według ONZ głoduje tam sto tysięcy ludzi, a liczba niedożywionych sięga prawie pięciu milionów.

Klęska głodu zagraża mieszkańcom Sudanu Południowego, gdzie w lutym tego roku ogłoszono ją – po raz pierwszy od 6 lat – w dwóch okręgach stanu Unity.
Głównym problemem w Unity – mówi Jackson Mungoni z misji PAH w Sudanie Południowym – jest to, że od długiego czasu toczą się tam walki. Ludzie, uciekając przed walkami, zostają bez niczego – tracą miejsce zamieszkania, uprawy, wszelkie środki do życia. Często kilkadziesiąt osób dzieli jeden garnek. Jeśli nie uda się złowić ryb – a mało kto ma wędkę – do garnka trafiają liście drzew i lilie czy hiacynt wodny.



Polska Akcja Humanitarna, która od 10 lat prowadzi w Sudanie Południowym stałą misję, rozpoczyna działania w stanie Unity. We współpracy z innymi organizacjami w kompleksowy sposób odpowiada na najpilniejsze potrzeby mieszkańców stanu, zapewniając potrzebującym dostęp do czystej wody, jedzenia i schronienia. Działania PAH skupiają się na stworzeniu mieszkańcom Unity warunków do samodzielnej egzystencji – stąd m.in. dystrybucja nasion i narzędzi do uprawy roli oraz połowu ryb.


Apelujemy o wsparcie dla mieszkańców Sudanu Południowego – w 6 regionach ogłoszono już klęskę głodu

WIĘCEJ INFORMACJI – SUDAN POŁUDNIOWY


Darowizna

Numer konta

FUNDACJA “FILEO” KRS 0000705635
Tytuł przelewu: „Prześladowany Kościół-Sudan Południowy”

BIC (SWIFT): BPKOPLPW

Rachunek w złotówkach (PLN):
PL 30 1020 2791 0000 7902 0269 1947

Rachunek w walucie zagranicznej
PL 46 1020 2791 0000 7502 0309 5569

Print Friendly, PDF & Email

Czas Męczenników

Redakcja: Waldemar Estera Skworcz-Bednarscy (Żniwo wprawdzie wielkie,ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na żniwo swoje. Ewangelia Łukasza)

Twój komentarz lub modlitwa za prześladowany Kościół

KANAŁ NA FACEBOOKU

SuperWebTricks Loading...

Privacy Policy and Terms & Conditions

%d bloggers like this: