Niemcy: dzieci maltretowano, pozbawiano snu, poniżano, przykuwano do łóżka. Ofiary zaczęły mówić o swoim cierpieniu

Das Kunstwerk “Im Namen des Herrn” (Ausschnitt) der Künstler Gudrun Adrion und Eckhardt Kowalke steht am Mittwoch (07.10.2009) vor der Kirche zu Herrenhausen in Hannover. Das zu einer Tagung über das Schicksal früherer Heimkinder gefertigte Kunstwerk soll auf Drängen von Kirche und Gemeinde entfernt werden. Eine Zwischenbilanz zur Aufarbeitung der Schicksale misshandelter Heimkinder hatten die Evangelisch-lutherische Landeskirche und das Diakonische Werk gezogen. Bei der Tagung in Hannover waren Betroffene ebenso zu Wort gekommen wie Podiumsteilnehmer aus Politik und Kirche. Bis in die 70er Jahre gab es auch in Niedersachsen Fälle von Misshandlung in kirchlichen und staatlichen Kinderheimen. Foto: Holger Hollemann dpa/lni +++(c) dpa – Bildfunk+++

„Do lat osiemdziesiątych XX wieku miliony niemieckich dzieci wysyłano do uzdrowisk na leczenie. Wiele z nich było tam maltretowanych. Pozbawianie snu, poniżanie, obnażanie, przykuwanie do łóżka, bicie należały do repertuaru wychowawczego” – pisze dziennik „Suedeutsche Zeitung”. Personel placówek stanowili Niemcy, którzy – jak to ujmuje gazeta – uczyli się w „czasach nazizmu”.

Jak podkreślają niemieckie media wyjaśnianie tego, co działo się w uzdrowiskach dla dzieci dopiero się zaczyna.

Na początku czerwca rozpoczęły się przesłuchania poszkodowanych, dziś dorosłych już ludzi, w parlamencie krajowym Nadrenii Północnej-Westfalii. Jednak nawet w archiwach instytucji, które w tamtych czasach zarządzały wysyłaniem dzieci na turnusy, nie ma dziś żadnych wzmianek na ten temat. Związek Miast i Gmin Północnej Nadrenii-Westfalii oraz Związek Gmin Północnej Nadrenii-Westfalii stwierdzają lakonicznie, że „nie mają własnych ustaleń”.

Jak napisał „Suedeutsche Zeitung” od końca lat czterdziestych XX wieku, czyli niedługo po zakończeniu wywołanej przez Niemcy wojny, w RFN masowo wzrastała liczba chłopców i dziewcząt niedożywionych lub z nadwagą. Dzieci kierowano do sanatoriów i domów opieki na tzw. kuracje.

Według szacunków do ośrodków uzdrowiskowych trafiło od ośmiu do dwunastu milionów dzieci. Większość z ośrodków znajdowała się w Badenii-Wirtembergii i Bawarii.

„Stało się to dobrze prosperującym biznesem: miliony dzieci w wieku od dwóch do czternastu lat, były w wielu miejscach poddawane przez sześć do dwunastu tygodni czarnej pedagogice, której personel często uczył się w czasach nazizmu: kary, pozbawianie snu, poniżanie, obnażanie, przykuwanie do łóżka, a także bicie, głód i pragnienie należały do repertuaru wychowawczego” – pisze „SZ”.

Gazeta opisuje historię 9-letniej dziewczynki, która przyjechała do uzdrowiska w 1968 roku.

„W swojej walizeczce miała małą pluszową sowę i książkę o Mozarcie. Gdy tylko przeszła przez żelazną bramę wraz z około 16 innymi dziewczynkami i znalazła się na tzw. placu apelowym, wszystko zostało jej odebrane. Walizki zostały opróżnione, a ich zawartość ułożona w stosy. Na jednym stosie były pluszaki, na drugim książki, a na trzecim obcięte włosy. Wysyłano tam nawet dwulatki, które wracały do domów z ciężkimi urazami” – wskazuje „SZ”.

„Byłam tam w domu tortur” – powiedziała swoim rodzicom Anja Roehl, obecnie przewodnicząca Inicjatywy Verschickungskinder (Inicjatywa na rzecz Wysyłanych Dzieci), która walczy o ujawnienie prawdy o wydarzeniach sprzed lat.

Jako dziewczynka w dzieciństwie była dwukrotnie wysyłana do ośrodka. Swoje przeżycia opisała.

„Koncepcję powojennych domów nazywa nieetycznym, brutalnym i nieludzkim systemem, który powstał w czasach narodowego socjalizmu i trwał przez dziesięciolecia po 1945 roku” – zauważa gazeta.

Jedna z kobiet opowiedziała Inicjatywie na rzecz Wysyłanych Dzieci, że „dla odstraszenia tych, którzy odzywali się bez pozwolenia, włożono ją do worka i zaniesiono przed piec, gdzie grożono, że zostanie spalona. Innemu dziecku grożono utopieniem. Dzieci gasiły pragnienie wodą z wazonów z kwiatami, piły wodę do mycia, a nawet własny mocz”.

„Dzieci za karę musiały stać godzinami w bezruchu. Jeśli płakały, były bite. Jeśli w nocy ze strachu i samotności zmoczyły się w łóżku, były obnażane przed innymi dziećmi i również surowo karane” – wylicza „Suedeutsche Zeitung”.

Niejednokrotnie dochodziło też do śmierci podopiecznych. W Bad Salzdetfurth w Dolnej Saksonii siedmiolatek zadławił się wymiocinami, dziewczynka zmarła tam na infekcję, a w maju 1969 r. trzylatek został pobity na śmierć przez inne dzieci.

czytaj dalej – tutaj


Osierocone dzieci w Pakistanie


 


SIEROCINIEC – MOTHER CARE ORPHAN CENTER

Powstał, po muzułmańskim zamachu terrorystycznym i wybuchu bomby, który miał miejsce w kościele w Peszawarze w dniu 22 września 2013 r. pochłaniając wiele niewinnych ofiar ludzkich. W rezultacie tego zamachu bombowego zmarło 127 chrześcijan, a 275 zostało rannych.

W wyniku tego zamachu wiele dzieci zostało osieroconych i całkowicie pozbawionych dalszej możliwości życia. W sierocińcu tym znajdują się również dzieci, które porzucili na ulicy ich muzułmańscy rodzice.

Sierociniec ten jest miejscem gdzie dzieci mogą bezpiecznie dorastać, oraz gdzie objęte są one nie tylko stałą opieką w różnej postaci, ale również pomocą duchową, gdzie poznają ewangelię i Biblię.

Polska Misja Pomocy Ubogim i Prześladowanym Chrześcijanom w Pakistanie, prowadzi comiesięczne zbiórki darowizn pieniężnych dla dzieci-sierot z Mother Care Orphanage oraz sierotom z Orphan Centre-Shelter Of Orphan w Lahore w Pakistanie, które objęła swoją stałą pomocą.

Miesięczny koszt utrzymania tych miejsc opieki dla prześladowanej mniejszości chrześcijańskiej w Pakistanie to w przybliżeniu 9.000 zł.  (opłat za naukę szkolną, opiekę medyczną, korepetycje w sierocińcu, a także również dokonywać opłat za wynajęty dom na sierociniec, opłaty rachunków za energie elektryczną, gaz wodę czy przeznaczać środki pieniężne na odzież, obuwie, lekarstwa i artykuły szkolne.)

Niestety w tym miesiącu zebraliśmy nie wystarczającą ilość darowizn, żeby zaspokoić zapotrzebowanie dwóch sierocińców a w planie mieliśmy kupić do schroniska 1 brakujący stół i 20 krzeseł. Koszt to do dodatkowe 815.00 złotych.

Wielu z darczyńców Polskiej Misji Pomocy Ubogim Chrześcijanom w Pakistanie, aktywnie uczestniczy również nie tylko w różnych projektach misyjnych ,składając swoje darowizny pieniężne w walce o życie dzieci-sierot i żyjących na ulicach, głodujących i prześladowanych chrześcijan w Pakistanie oraz o życie chrześcijańskich niewolników w fabrykach cegieł czy obozowiskach dla ludzi bezdomnych, ale również w walce z wielkim analfabetyzmem, który ma miejsce wśród chrześcijan w Pakistanie.
Spowodowany on jest nie tylko wielkim ubóstwem, ale również płatną edukacją w tym muzułmańskim kraju. To przede wszystkich ich chrześcijaństwo i brak wykształcenia oraz dyskryminacja tej mniejszości religijnej w kraju muzułmańskim powoduje to, że wykonują oni najgorsze i najcięższe prace, których nie chcą podejmować muzułmanie w codziennej walce o życie i przetrwanie ich oraz swoich licznych często członków rodziny.

To Polscy darczyńcy swoimi wspólnymi darami pieniężnymi, powodują obecnie całkowitą zmianę życia tych chrześcijańskich dzieci-sierot, dając im możliwość stałej edukacji i wykształcenie, tworząc im lepszą przyszłość.



To smutna wiadomość, którą muszę się z wami podzielić. 9-letni WASEEM HANIF jest sierotą w „MOTHER CARE ORPHAN CENTER”.
Spał w pokoju na łóżku. Nie obudził się o wybranej godzinie, wszystkie dzieci budziły się na wieczorną naukę, ale WASEEM się nie obudził.
Niektóre dzieci próbowały go obudzić, ale nie odpowiedział im, dzieci powiedziały mi o tym. Sprawdziłem o co chodzi.
Czułem, że jego puls działał prawidłowo, ale nie odpowiadał mi. Temperatura jego ciała była bardzo wysoka. Daliśmy mu wodę, której nie pił i spryskaliśmy go kroplami wody.
Zaniosłem go do toalety, wykąpałem go wodą po czym doszedł do siebie. Lekarz zbadał go i powiedział, że to rodzaj udaru cieplnego, a on zemdlał, nie był to dobry widok dla innych dzieci.
Teraz są dni w Pakistanie że mamy temperaturę blisko 50 stopni.
Elektryczność raz po raz wyłącza się, a wentylatory przestają działać. Używamy wentylatorów sufitowych. Wentylatory sufitowe nie są w stanie dostarczyć powietrza do wszystkich łóżek. Powodem omdlenia jest to, że wiele dzieci latem mieszka w małych przepełnionych pokojach.
Lekarz mówi, że dzieci potrzebują KLIMATYZATORA, ale nie stać nas na KLIMATYZATOR, ponieważ jest dość drogi. Mamy rozwiązanie na to, potrzebujemy wentylatorów stojących i składanych łóżek, aby sieroty mogły spać na świeżym powietrzu z wentylatorami stojącymi i składanymi łóżkami.

Pilnie potrzebujemy wentylatorów stołowych i łóżek. Aby uzyskać więcej informacji prosimy o kontakt.

This slideshow requires JavaScript.


Jednocześnie prosimy o udostępnianie tej informacji, gdyż potrzeby związane z pomocą żywieniową dla osieroconych dzieci w Pakistanie są ogromne.


Jest to konieczne, biorąc pod uwagę, iż rząd Pakistanu nie finansuje sierocińców czy schronisk dla dzieci, które w wyniku różnych zdarzeń losowych są sierotami.

Niestety, ale utworzony sierociniec i schronisko dla dzieci, nie tylko muszą zapewnić dzieciom stałą opiekę, ale również dokonywać regularnych opłat za naukę szkolną, opiekę medyczną, korepetycje w sierocińcu, a także również dokonywać opłat za wynajęty dom na sierociniec, opłaty rachunków za energie elektryczną, gaz wodę czy przeznaczać środki pieniężne na odzież, obuwie, lekarstwa i artykuły szkolne.


Wszystkich ofiarodawców wielkich serc, prosimy w ich imieniu o dalszą pomoc


Darowizna Pakistan

Fundacja “FILEO” KRS 0000705635
Tytuł przelewu:
„Prześladowany Kościół-Pakistan”

BIC (SWIFT): BPKOPLPW

Rachunek w złotówkach (PLN):
PL 30 1020 2791 0000 7902 0269 1947

Rachunek do wpłat w walucie zagranicznej
PL 46 1020 2791 0000 7502 0309 5569


Print Friendly, PDF & Email

Czas Męczenników

Redakcja: Waldemar Estera Skworcz-Bednarscy (Żniwo wprawdzie wielkie,ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na żniwo swoje. Ewangelia Łukasza)

Twój komentarz lub modlitwa za prześladowany Kościół

KANAŁ NA FACEBOOKU

SuperWebTricks Loading...

Privacy Policy and Terms & Conditions

%d bloggers like this: