Nie mieliśmy wątpliwości, że wszyscy pojechali na rozstrzelanie

Odbyło się to w ten sposób, że najpierw dwa dni wcześniej – jak zwykle w takich wypadkach – dostaliśmy na Pawiak wykaz z nazwiskami osób, które miały wejść w skład transportu. Początkowo nie przypuszczałam, że osoby te zostaną rozstrzelane, a to z tego względu, że wśród nich była dość znaczna liczba kobiet, a w transportach mieszanych kierowanych na rozstrzał było ich zazwyczaj znacznie mniej.

Znany publicysta i popularyzator jazzu Krystian Brodacki wygrał kilka lat temu sprawę z portalem onet, który na swej głównej stronie zamieścił wojenne zdjęcie kobiety prowadzonej przez żołnierzy niemieckich, z niewybrednym podpisem sugerującym, że to Polka utrzymująca intymne relacje z okupantem. Tymczasem była to Maria Brodacka z domu Jaxa-Rożen, mama dziennikarza, aresztowana przez Niemców za udział w konspiracji (Polska Ludowa Akcja Niepodległościowa), rozstrzelana 14 czerwca 1940 r. i wrzucona do bezimiennych dołów śmierci w podwarszawskich Palmirach.

Palmiry to malutka wieś w niezbyt nieodległym od stolicy lesie znanym jako Kampinoski Park Narodowy, jakieś – 20 kilometrów od miasta – przebiegała w czasie wojny wytyczona przez okupanta granica Rzeszy. A za granicą prawo – dla Polaków – było jeszcze bardziej bezwzględne. Może dlatego to tam właśnie Niemcy umiejscowili masowe groby ofiar swoich mordów dokonywanych pod osłoną nocy, bez wyroków – nawet i tych bezprawnie działających okupacyjnych, niemieckich sądów. Za sprawą Krystiana Brodackiego Palmiry wróciły wtedy do narodowej pamięci o niemieckich zbrodniach. Teraz zaś wracają za sprawą książki „Palmiry. Zabić wszystkich Polaków” reportera Mariusza Nowika. Kiedy z Berlina, Jerozolimy czy Nowego Jorku dochodzą echa wypowiedzi negujących historię II wojny światowej, w tym sowieckiej i niemieckiej okupacji Polski, kiedy mieszane są role katów i ofiar, kiedy zaprzecza się dokumentom imiennym zamordowanych obywateli polskich, Mariusz Nowik przygotowuje tę niełatwą książkę.

Opisuje więźniów Pawiaka i rabina z warszawskiego getta, pokazuje konspiratorów, odnajduje ślady dawnych mieszkańców okolicznych wiosek i pracowników leśnictwa, którzy próbowali przeniknąć niemieckie tajemnice. Gromadzi listy zamordowanych. Przypomina dzielnych ludzi z PCK z 1945 roku, którzy doprowadzili do ekshumacji – przede wszystkim przedwojenną aktorkę Jadwigę Borytę-Nowakowską i ks. Edwarda Gregorkiewicza, proboszcza z Łomnej, który finansował część prac . Pokazuje ich przebieg, zwłaszcza wzruszające próby ustalania tożsamości ofiar.

W Palmirach i okolicy zostali zastrzeleni m.in. wspaniały sportowiec – olimpijczyk Janusz Kusocinski, twórca sukcesów Polskiego Radia w Wilnie Witold Hulewicz, marszałek Sejmu Maciej Rataj i socjalista Mieczysław Niedziałkowski. Tam zamordowano ojca i brata Stanisława Jankowskiego „Agatona”, architekta i cichociemnego oraz ojca i brata Tadeusza Drewnowskiego, krytyka literackiego i publicysty. Adwokatów, robotników, księży, mężczyzn i kobiety, chrześcijan i wyznawców judaizmu. Ekshumacje ofiar rozpoczęto w listopadzie 1945 roku.

Fragmenty książki „Palmiry. Zabić wszystkich Polaków” Mariusza Nowika publikujemy dzięki uprzejmości Wydawnictwa Prószynski i S-ka.

Palmiry. Zabić wszystkich Polaków” Mariusza Nowika

Sto dziewięćdziesiąt osiem osób. Stu siedemdziesięciu dziewięciu mężczyzn. Dziewiętnaście kobiet. Tyle nazwisk przed transportem przepisała więzienna kancelistka przez dodatkową kalkę. Listę otwierała data 17 września 1940 roku i nazwisko Borski Jan, urodzony 3 lutego 1888. Borski Jan na drugie imię miał Maurycy i był dziennikarzem, pisywał socjalistyczne teksty do „Robotnika”.

Sto sześćdziesiąty trzeci na liście był Eugeniusz Bańkowski, sto siedemdziesiąty trzeci – Ludwik Drozdowski, a trzydziesty czwarty – Henryk Rudowski. Koledzy, aresztowani na początku lipca 1940 roku, kiedy Niemcy rozbijali ich tajną organizację, Polski Związek Wolności.

Bolesław Cwil – pięćdziesiąty siódmy – prowadził zakład fryzjerski przy ulicy Grochowskiej, Stanisław Dziedzic – siedemdziesiąty szósty – był studentem Szkoły Nauk Politycznych, Zbigniew Wróblewski – sto trzydziesty ósmy – adwokat, pracował w Ministerstwie Pracy i Opieki Społecznej, Zygmunt Sajna – osiemnasty – był księdzem katolickim, proboszczem parafii w Górze Kalwarii, Sebastian Chorzewski i Antoni Motz – trzydziesty szósty i sto czterdziesty szósty – byli lekarzami. Motz to znany chirurg ze Szpitala Dzieciątka Jezus, nazwisko Chorzewskiego pomylono na liście, zapisano jako „Korzewski Jan”.

Ale tego wszystkiego maszynistka nie wiedziała. Jako ostatnią na liście wstukała na starej maszynie Janinę Bogdan. Urodzoną 12 czerwca 1902 roku. Potem szybko wyciągnęła kartkę, złożyła na wiele razy i schowała. Przekazała ją strażniczce Janinie Gruszkowej (…).

Z przesłuchania Janiny Gruszki w Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckiej w Polsce.

– Kiedy świadek przestała pracować w więzieniu przy ulicy Dzielnej?
– W dniu mojego aresztowania, wysoki sądzie. 28 października 1940 roku.

– A co świadkowi wiadomo o transportach, które miały miejsce przed jej aresztowaniem? Czy świadek pamięta, kiedy się odbywały, kogo wywożono i gdzie?
– Wysoki sądzie, mogę opowiedzieć o trzech takich wywózkach. Tyle sobie dokładnie przypominam, przy tylu byłam. Pierwsza 2 maja 1940 roku, do obozu koncentracyjnego Mauthausen – tak przynajmniej mówiono. Pojechało 1100–1200 osób. Druga 7 lub 9 maja 1940 roku, dziewięć osób zabranych na rozstrzał. Trzecia – na śmierć do Palmir, 20 i 21 czerwca, też 1940 roku. 358 osób. (…)

– Jak wyglądał drugi transport, ten… ten… niech spojrzę… z 7 lub 9 maja?
– Co do tego transportu, to nie mieliśmy wątpliwości, że wszyscy pojechali na rozstrzelanie – dziewięć osób: Drewnowski z synem, małżonkowie Emichowie, Brodacka, Warszawski, Ligotke – brat i siostra, a także jeszcze jeden mężczyzna, którego nazwiska nie pamiętam. Pracowałam tego dnia w kancelarii, widziałam tam ich wszystkich, widziałam też przez okno, które wychodziło na ulicę Dzielną, że do więzienia przyjechała czarna karetka samochodowa w asyście otwartej ciężarówki z ławkami. (…)

– Trzeci transport – z czerwca 1940 roku, też zakończony rozstrzelaniem więźniów. Co pani wiadomo o okolicznościach, przebiegu i ofiarach?
– Tak, już wszystko mówię, proszę sądu. W tym transporcie na śmierć, na rozstrzelanie w lesie pod Palmirami pojechali między innymi marszałek Sejmu Maciej Rataj i pan poseł Mieczysław Niedziałkowski. W sumie 358 osób, ja tu wszystkie mam na liście. Odbyło się to w ten sposób, że najpierw dwa dni wcześniej – jak zwykle w takich wypadkach – dostaliśmy na Pawiak wykaz z nazwiskami osób, które miały wejść w skład transportu. Początkowo nie przypuszczałam, że osoby te zostaną rozstrzelane, a to z tego względu, że wśród nich była dość znaczna liczba kobiet, a w transportach mieszanych kierowanych na rozstrzał było ich zazwyczaj znacznie mniej.

– Ile kobiet według pani wiedzy wyznaczono do tego transportu?
– 64, wysoki sądzie.

– W jaki sposób świadek weszła w posiadanie tej listy?
– Gdy przychodziły z gestapo nazwiska osób do wywiezienia, trzeba było zrobić z tego kilka odpisów, które szły następnie na oddziały, do biura depozytów rzeczowych i do działu gospodarczego. Maszynistka sporządzająca odpisy podkładała kilka bibułek więcej i w ten sposób zyskiwaliśmy kilka dodatkowych odpisów. Jeden z takich egzemplarzy zabierałam ja i w czapce więziennej wynosiłam za mury. Przez pewien czas odpisy te były przechowywane na terenie jednej z fabryk warszawskich, a w roku 1940 zostały zakopane w Natolinie koło Wilanowa. Mogę dodać dla potrzeb sprawy i przesłuchania, wysoki sądzie, że listy z Pawiaka przeleżały wojnę ukryte w ziemi koło domu Antoniego Karniewskiego w Natolinie, zaś odwoził mu je Jan Pustoła. Mieszka na Pradze przy ulicy Kępnej.

Czytaj dalej – tygodnik.tvp


Najpotrzebniejsza jest specjalistyczna, wysokoenergetyczna żywność, aby ratować dzieci w Sudanie Południowym

Ghazi Ali bin Ali z powodu niedożywienia trafił do szpitala. Klęska głodu to pochodna wojny domowej w Jemenie. Taiz, październik 2018 r. (AHMAD AL-BASHA / AFP / EAST NEWS)
Apelujemy o wsparcie dla mieszkańców Sudanu Południowego – w 6 regionach ogłoszono już klęskę głodu

Tylko 40% populacji ma dostęp do czystej wody pitnej. Inwestycje w tym obszarze mają kluczowe znaczenie dla poprawy zdrowia dzieci. Zanieczyszczona woda jest jedną z głównych przyczyn rozprzestrzeniania się chorób.

Dzieci mogą umrzeć z głodu szybciej niż dorośli. Z drugiej strony dziecko łatwiej można uratować od śmierci, jeśli tylko będzie miało dostęp do odpowiedniego, specjalistycznego żywienia – uwrażliwia dr Wojciech Wilk, prezes Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej.

Prawie 2 miliony osób ze strachu opuściło swoje domy, szukając schronienia w buszu lub poza granicami kraju.

Długotrwały konflikt i kryzys gospodarczy spowodował gigantyczny wzrost cen żywności. Większości mieszkańców po prostu na nie nie stać,  brakuje wszystkiego, wody, żywności, leków. W 6 regionach ogłoszono już klęskę głodu. Szczególnie narażone są dzieci, według szefa biura UNICEF, ponad 250 tys. dzieci w całym kraju jest poważnie niedożywionych – kilkuletnie dzieci ważą tyle, co niemowlęta. Tu pomoc musi być udzielona natychmiastowo, inaczej dzieciom grozi śmierć.

Sudański biskup wskazuje, że pandemia dramatycznie pogorszyła sytuację w tym najmłodszym państwie Afryki od lat dotkniętym kolejnymi wojnami, ogromnym ubóstwem i klęskami żywiołowymi. Rozprzestrzenianie się wirusa zablokowało nie tylko codzienne życie, ale i proces pokojowy, wciąż nie udało się stworzyć rządu przejściowego.

– Przedłużanie obostrzeń może niestety przynieść ze sobą ponowne zaognienie konfliktu. Partie polityczne wciąż są mocno skłócone i trudno im znaleźć wspólną płaszczyznę spotkania –  mówi bp Kussala.

Sudańczycy modlą się o pokój i światło Ducha Świętego dla polityków, aby umieli wspólnie pracować na rzecz pokoju, sprawiedliwości i lepszej przyszłości wszystkich.

Dramatu wojny mieszkańcy tego kraju nie są w stanie sami ponieść, potrzebują konkretnej pomocy świata. Stąd jego przejmujący apel: „Wiem, że Europa i kraje Zachodu zajęte są obecnie leczeniem własnych ran wywołanych pandemią. Proszę jednak, by zauważono także nasze potrzeby. Bez wsparcia materialnego Sudańczycy nie przetrwają. Błagam, nie zostawiajcie nas samych!”.

Prawie półtora miliona dzieci w czterech afrykańskich krajach jest zagrożonych głodem. Ogłosiły to wyspecjalizowane organizacje Narodów Zjednoczonych ONZ, w tym agencja spraw dzieci, UNICEF. Te cztery kraje to Somalia, Jemen, Sudan Południowy i północne rejony Nigerii.

MAPA GŁODU

Justin Forsyth z UNICEF mówi BBC, że wiele dzieci w tych państwach jest zmuszonych jeść liście i korzenie, choć na świecie wystarczyłoby żywności, by je wykarmić.

„Te sytuacje są wywołane działaniami człowieka. To głównie konflikty i wojny, tak jest w Sudanie Południowym.

Miejsca, w których dzieci umierają są odcięte od dostaw żywności w wyniku walk” – powiedział Justin Forsyth. W ogarniętej walkami Somalii dodatkowym czynnikiem, zwiększającym głód, jest susza.

Według ONZ głoduje tam sto tysięcy ludzi, a liczba niedożywionych sięga prawie pięciu milionów.

Rekordowo wysoka liczba osób zagrożonych głodem w Sudanie Południowym. Przez konflikt zbrojny, powodzie i skutki pandemii w tym najmłodszym państwie Afryki 6,5 mln ludzi nie ma wystarczającej ilości jedzenia. Tponad połowa ludności!

Problemy z dostępem do żywności w Sudanie Południowym trwają od czasu uzyskania niepodległości w 2011 r., ale nigdy wcześnie nie były tak ciężkie. Toczący się od 2013 r. konflikt zbrojny doprowadził do śmierci setek tysięcy osób, a miliony musiały uciekać, porzucając swoje domy i uprawy. Jednak zeszły rok był wyjątkowo dramatyczny, bo przez zmiany klimatu kraj spustoszyły niszczycielskie powodzie o niespotykanej wcześniej skali. Szacuje się, że przez żywioł ucierpiał ponad milion osób.

Fala niszczyła wszystko na swojej drodzezmuszając ludzi do ucieczki, zatapiając pola i zabijając zwierzęta gospodarskieStojąca woda przez wiele miesięcy uniemożliwiała produkowanie żywności i pogłębiała głód.

Masowe bezrobocie, przerwane łańcuchy dostaw, problemy z dostępnością żywności na rynku i wzrost jej cen sprawiły, że dla wielu osób zdobycie czegokolwiek do jedzenia stało się wręcz niemożliwe.

PAP/EPA/ERIC FEFERBERG

Darowizna

FUNDACJA-FILEO   KRS 0000705635
Tytuł przelewu:
„Prześladowany Kościół-Sudan Południowy”

BIC (SWIFT): BPKOPLPW

Rachunek w złotówkach (PLN):
PL 30 1020 2791 0000 7902 0269 1947

Rachunek w dolarach amerykańskich (us dollars)
PL 46 1020 2791 0000 7502 0309 5569

Print Friendly, PDF & Email

Czas Męczenników

Redakcja: Waldemar Estera Skworcz-Bednarscy (Żniwo wprawdzie wielkie,ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na żniwo swoje. Ewangelia Łukasza)

Twój komentarz lub modlitwa za prześladowany Kościół

KANAŁ NA FACEBOOKU

SuperWebTricks Loading...

Privacy Policy and Terms & Conditions

%d bloggers like this: