83-letnia chrześcijanka pobita za udzielenie schronienia innym wierzącym.

83-letnia chrześcijanka ze wschodniej Ugandy nadal leczy się w szpitalu dwa tygodnie po tym, jak islamscy ekstremiści, z których jeden udawał pastora, zaatakowali ją.

Harriet Namuganza udzieliła schronienia dwóm chrześcijańskim młodym mężczyznom, 18- i 22-letnim nawróconym z islamu, w swoim czteropokojowym domu w Iganga w dystrykcie Iganga, gdy 4 sierpnia starsza z nich odebrała telefon od kogoś, kto przedstawił siebie jako pastora, który pomaga prześladowanym chrześcijanom.

Nawrócony, nienazwany ze względów bezpieczeństwa, powiedział, że dzwoniący wysłał na swój telefon 30 000 szylingów, czyli równowartość około 8,50 USD, jako część wsparcia.

„Zadzwonił ponownie, informując o swoich planach odwiedzenia nas”, powiedział Morning Star News.

8 września około godziny 22 osoba, która powiedziała, że ​​jest pastorem, który zaoferował pomoc, zapukała do drzwi, powiedział chrześcijanin.

„Kiedy wspomniał, że jest pastorem, otworzyliśmy się tylko po to, by zobaczyć kilku mężczyzn na zewnątrz” – powiedział chrześcijanin. „Wpadliśmy do jednego z pokoi i ukryliśmy się na szczycie sufitu. Napastnicy nie mogli nas znaleźć i wylądowali na naszej duchowej babci, mówiąc: „Zabijmy ją”. Inny powiedział, że jest za stara.

Namuganza błagał ich, by ją oszczędzili, mówiąc, że jest w podeszłym wieku.

„Jeden napastnik zaczął ją bić i kopać, gdy wołała o pomoc” – powiedział Morning Star News. „Inny powiedział: „Zostawmy ją – wrócimy, by poszukać chłopców, którzy w tajemniczy sposób uciekli”.

„Kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że napastnicy odeszli, zamknęliśmy drzwi i zadzwoniliśmy do przyjaciół, którzy przybyli natychmiast, a nasza duchowa babcia została pospiesznie zabrana do pobliskiej kliniki na leczenie” — powiedział młodszy nawrócony.

Namuganza otrzymała pomoc medyczną z powodu urazów pleców, żeber i klatki piersiowej, a we wtorek (21 września) została wysłana do większego szpitala w Iganga w celu dalszej opieki, podało lokalne źródło.

Ona i jej mąż nawrócili się na chrześcijaństwo w 2010 roku podczas wydarzenia ewangelizacyjnego w mieście Iganga. Jej rodzina od tego czasu wspierała robotników kościelnych i oferowała schronienie dla nawróconych z islamu, którzy byli ostracyzmowani i/lub atakowani za podążanie za Chrystusem, podało źródło.

Namuganza zabrała tych dwóch młodych mężczyzn do swojego domu 20 maja po tym, jak tydzień wcześniej otrzymała prośbę od miejscowego pastora. Powiedział, że krewni dwóch młodych mężczyzn próbowali ich wytropić, aby ukarać ich za porzucenie islamu.

„Chłopcy byli dla mnie bardzo pomocni i mieszkali z nimi w moim domu z czterema sypialniami” – powiedziała Namuganza, dodając, że zmarło jej pięcioro z ośmiorga dzieci.

Miejscowy pastor zgłosił napaść do lokalnej rady, a po poprawie stanu Namuganzy przedyskutuje z nią i miejscowym przewodniczącym, czy wnieść sprawę na policję, podają źródła.

Pastor przeniósł dwóch nawróconych w inne miejsce.

Atak był  ostatnim z wielu  przypadków prześladowania chrześcijan w Ugandzie.

Konstytucja Ugandy i inne prawa zapewniają wolność religijną, w tym prawo do propagowania własnej wiary i nawracania się z jednej wiary na drugą. Muzułmanie stanowią nie więcej niż 12% populacji Ugandy, a ich koncentracja występuje na wschodzie kraju.

źródło: Morning Star News


O tym jak echa głodu nie milkną

Pielęgniarka trzyma niedożywioną dziewczynę w szpitalu Al Sabeen w Sanie w Jemenie 27 października 2020 r. (Reuters)
Od kilku lat każdy rok był najlepszy w historii ludzkości. Potem nadszedł rok 2020.

Długotrwały konflikt i kryzys gospodarczy spowodował gigantyczny wzrost cen żywności. Większości mieszkańców po prostu na nie nie stać, brakuje wszystkiego, wody, żywności, leków. W dwóch regionach ogłoszony został stan klęski głodowej. Szczególnie narażone są dzieci, według szefa biura UNICEF, ponad 250 tys. dzieci w całym kraju jest poważnie niedożywionych – kilkuletnie dzieci ważą tyle, co niemowlęta. Tu pomoc musi być udzielona natychmiastowo, inaczej dzieciom grozi śmierć.

Sudański biskup wskazuje, że pandemia dramatycznie pogorszyła sytuację w tym najmłodszym państwie Afryki od lat dotkniętym kolejnymi wojnami, ogromnym ubóstwem i klęskami żywiołowymi. Rozprzestrzenianie się wirusa zablokowało nie tylko codzienne życie, ale i proces pokojowy, wciąż nie udało się stworzyć rządu przejściowego.

– Przedłużanie obostrzeń może niestety przynieść ze sobą ponowne zaognienie konfliktu. Partie polityczne wciąż są mocno skłócone i trudno im znaleźć wspólną płaszczyznę spotkania –  mówi bp Kussala.

Sudańczycy modlą się o pokój i światło Ducha Świętego dla polityków, aby umieli wspólnie pracować na rzecz pokoju, sprawiedliwości i lepszej przyszłości wszystkich.

Dramatu wojny i pandemii mieszkańcy tego kraju nie są w stanie sami się podnieść, potrzebują konkretnej pomocy świata. Stąd jego przejmujący apel: „Wiem, że Europa i kraje Zachodu zajęte są obecnie leczeniem własnych ran wywołanych pandemią. Proszę jednak, by zauważono także nasze potrzeby. Bez wsparcia materialnego Sudańczycy nie przetrwają. Błagam, nie zostawiajcie nas samych!”.

Prawie półtora miliona dzieci w czterech afrykańskich krajach jest zagrożonych głodem. Ogłosiły to wyspecjalizowane organizacje Narodów Zjednoczonych ONZ, w tym agencja spraw dzieci, UNICEF. Te cztery kraje to Somalia, Jemen, Sudan Południowy i północne rejony Nigerii.

Justin Forsyth z UNICEF mówi BBC, że że wiele dzieci w tych państwach jest zmuszonych jeść liście i korzenie, choć na świecie wystarczyłoby żywności, by je wykarmić.



„Te sytuacje są wywołane działaniami człowieka. To głównie konflikty i wojny, tak jest w Sudanie Południowym.

Miejsca, w których dzieci umierają są odcięte od dostaw żywności w wyniku walk” – powiedział Justin Forsyth. W ogarniętej walkami Somalii dodatkowym czynnikiem, zwiększającym głód, jest susza.

Według ONZ głoduje tam sto tysięcy ludzi, a liczba niedożywionych sięga prawie pięciu milionów.

Klęska głodu zagraża mieszkańcom Sudanu Południowego, gdzie w lutym tego roku ogłoszono ją – po raz pierwszy od 6 lat – w dwóch okręgach stanu Unity.
Głównym problemem w Unity – mówi Jackson Mungoni z misji PAH w Sudanie Południowym – jest to, że od długiego czasu toczą się tam walki. Ludzie, uciekając przed walkami, zostają bez niczego – tracą miejsce zamieszkania, uprawy, wszelkie środki do życia. Często kilkadziesiąt osób dzieli jeden garnek. Jeśli nie uda się złowić ryb – a mało kto ma wędkę – do garnka trafiają liście drzew i lilie czy hiacynt wodny.

Aktualna sytuacja Sudanu Południowego w kontekście głodu i niedożywienia

Sześć i pół miliona osób jest zagrożonych głodem w Sudanie Południowym, to jest ponad połowa mieszkańców tego kraju. Wśród tych osób jest około miliona dzieci. – Dzieciom grozi nie tylko głód. Są narażone także na choroby i przemoc fizyczną oraz seksualną!

Na liście celów rozwojowych ONZ znalazła się likwidacja głodu na świecie do 2030 roku.

Te osoby albo głodują, albo są zagrożone głodem, albo cierpią na niedożywienie. A w ciągu kilku najbliższych miesięcy ta liczba może się zwiększyć o kolejny milion.



Wydaje nam się, że Sudan Południowy jest bardzo odległy i egzotyczny. Czasem czytam na forach internetowych, że zajmowanie się tym tematem to zawracanie głowy, bo przecież mamy swoje problemy, a to kraj, którego nawet dobrze nie potrafimy zlokalizować na mapie.

Blisko milion osób ucierpiało przez powodzie, które miały miejsce w zeszłym 2020 roku w Sudanie Południowym.

To była fala, która niszczyła wszystko, co napotkała na swojej drodze. Zalewała pola, zginęło mnóstwo zwierząt gospodarskich. Ta woda nadal tam stoi. Ludzie nie mogą wrócić do pracy i produkcji żywności. To był szok dla kraju.

Według najnowszych prognoz organizacji Save The Children w 2020 roku w całym kraju głodowało więcej niż milion dzieci.

Sudan Południowy to jedno z najtrudniejszych dla dzieci miejsc do życia. Jest taki specjalny wskaźnik, który pokazuje, na ile dany kraj jest przyjazny do życia dla dziecka i Sudan Południowy znajduje się na 184. pozycji na 196 państw. To, co grozi przede wszystkim dzieciom to głód, choroby i przemoc. Milion dzieci w tej chwili może umrzeć z powodu niedożywienia i chorób. 

Organizm niedożywiony jest bardziej podatny na choroby. W klimacie tropikalnym bardzo trudno jest zachować odpowiednią higienę, tym bardziej, że środowisko aż roi się od patogenów i co drugie dziecko regularnie cierpi na gorączki, na malarie, na biegunki. Bardzo wiele z tych dzieci umiera. 75 proc. zgonów dzieci następuje w wyniku chorób, którym można zapobiegać, czyli jeśli są szczepienia, jeśli jest dostępna służba zdrowia, jeśli dostępne są leki. A z tym jest bardzo trudno.

Jak wygląda dostęp do edukacji w Sudanie Południowym?

Jeśli chodzi o szkolnictwo, sytuacja jest fatalna. Szkoły działają tylko na poziomie podstawowym i są dostępne dla mniej więcej jednej trzeciej dzieci. To są szkoły prowadzone wyłącznie przez organizacje pomocowe. Zwykle są proste po prostu dzieci gromadzą się pod drzewem. Nie ma ławek, nie ma budynków. Ale oczywiście to nie jest pełny obraz. Są też miejsca, gdzie lekcje odbywają się wewnątrz. Niestety w niektórych szkołach brakuje wody, a trudno sobie wyobrazić efektywną edukację bez dostępu do wody.

Brakuje szkół podstawowych, ale też szkół średnich, zwłaszcza technicznych, które mogłyby szkolić swoich fachowców. To bardzo ważne, bo Sudan Południowy jest najmłodszym państwem świata i jest na bardzo wczesnym etapie tworzenia infrastruktury.

Sytuacja w zakresie bezpieczeństwa żywnościowego w Sudanie Południowym osiągnęła poziom kryzysowy i konieczne są działania na większą skalę.


Zgodnie z prognozami Zintegrowanej Klasyfikacji Faz Bezpieczeństwa Żywnościowego (IPC), szacuje się, że 5,8 mln osób (48% populacji) doświadczyło kryzysowego poziomu braku bezpieczeństwa żywnościowego (faza 3 IPC) lub gorzej – liczba ta ma wzrosnąć do 7,2 mln (60 procent populacji) podczas trwającego chudego sezonu od kwietnia do lipca 2021 r.

60,5 proc. mieszkańców Sudanu Południowego to chrześcijanie z czego niemal 40 proc. to katolicy, a 20,7 proc. stanowią protestanci (anglikanie, baptyści i zielonoświątkowcy). Wielu z nich musi emigrować. Po długotrwałej suszy mamy teraz katastrofalną powódź, brak żywności, brak domów. To co zostało odbudowane po wojnie teraz zostało zniszczone przez powódź. Prezydent ogłosił w kraju klęskę żywiołową. Jak podają międzynarodowe organizacje z ok. 13 mln mieszkańców, ok. 7 mln potrzebuje natychmiastowej pomocy – żywność, leki, woda pitna bo prawie 60 proc. ludności nie ma dostępu do czystej wody.

Korzystają z wody po powodzi w której topiły się zwierzęta, której używają do wody higieny co owocuje chorobami takimi jak malaria, czy dur brzuszny.

Fala niszczyła wszystko na swojej drodze, zmuszając ludzi do ucieczki, zatapiając pola i zabijając zwierzęta gospodarskie. Stojąca woda przez wiele miesięcy uniemożliwiała produkowanie żywności i pogłębiała głód.  

Niestety nie mają dostępu do innej wody – zwrócił uwagę Dyrektor Polskiej Sekcji Papieskiego Stowarzyszenia ‘Pomoc Kościołowi w Potrzebie ks. Waldemar Cisło. Zdaniem duchownego najcenniejszą rzeczą którą możemy ofiarować mieszkańcom Sudanu to modlitwa i wsparcie materialne.

– Wszędzie mamy swoje struktury więc jest nam najłatwiej dotrzeć z pomocą. Pomagamy na miejscu poprzez księży, parafie, zaufanych ludzi tak, że ta pomoc dociera do najbardziej potrzebujących – zapewnił ks. Cisło.

Problemy z dostępem do żywności w Sudanie Południowym trwają od czasu uzyskania niepodległości w 2011 r., ale nigdy wcześnie nie były tak ciężkie. Toczący się od 2013 r. konflikt zbrojny doprowadził do śmierci setek tysięcy osób, a miliony musiały uciekać, porzucając swoje domy i uprawy. Jednak zeszły rok był wyjątkowo dramatyczny, bo przez zmiany klimatu kraj spustoszyły niszczycielskie powodzie o niespotykanej wcześniej skali. Szacuje się, że przez żywioł ucierpiał ponad milion osób.  

Masowe bezrobocie, przerwane łańcuchy dostaw, problemy z dostępnością żywności na rynku i wzrost jej cen sprawiły, że dla wielu osób zdobycie czegokolwiek do jedzenia stało się wręcz niemożliwe.

South Sudan Refugees

Przypominamy o obywatelach i obywatelkach tego kraju, zwłaszcza tych najmłodszych, apelując o konkretną dla nich pomoc.

  • 9 lipca 2011 r. Sudan Południowy po dekadach przemocy i konfliktów ogłosił niepodległość jako najmłodszy naród na świecie
  • Brutalny konflikt wybuchł pod koniec 2013 roku. Ponad 2,2 miliona ludzi zostało zmuszonych do ucieczki, głównie do krajów regionu: Etiopii, Sudanu i Ugandy.  Kolejne 1,6 mln uciekało w obrębie kraju
  • Dziś obywatele Sudanu Południowego są dziś jedną z 5 najliczniejszych na świecie społeczności, którzy są uchodźcami (obok Syrii czy Afganistanu)
  • To także  jeden z krajów w najgorszej sytuacji żywnościowej na globie (brak bezpieczeństwa żywnościowego dotyczy 60% populacji)
Głód jest męczący i poniżający.

Co możemy zrobić, aby pomóc?

Na naszej stronie internetowej dostępna jest zbiórka. Dzięki zebranym środkom możemy rozszerzyć działania pomocowe w Sudanie Południowym i dotrzeć do większej liczby osób zagrożonych głodem. Najłatwiej i najefektywniej jest przekazywać organizacjom pomocowym środki finansowe, dzięki czemu jesteśmy w stanie kupić na miejscu sprzęt i towary.


W Sudanie Południowym życie i zdrowie milionów osób zostało zagrożone.

Nie możemy zostawić ich bez pomocy!


Darowizna

Numer konta
FUNDACJA “FILEO” KRS 0000705635
Tytuł przelewu: „Prześladowany Kościół – Sudan Południowy”

BIC (SWIFT): BPKOPLPW

Rachunek w złotówkach (PLN):
PL 30 1020 2791 0000 7902 0269 1947

Rachunek w walucie zagranicznej
PL 46 1020 2791 0000 7502 0309 5569

Print Friendly, PDF & Email

Czas Męczenników

Redakcja: Waldemar Estera Skworcz-Bednarscy (Żniwo wprawdzie wielkie,ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na żniwo swoje. Ewangelia Łukasza)

Twój komentarz lub modlitwa za prześladowany Kościół

KANAŁ NA FACEBOOKU

SuperWebTricks Loading...

Privacy Policy and Terms & Conditions

%d bloggers like this: